Siedleckie legendy: O Marianusie Vizorusie. Część pierwsza

17 11 2015

Publikujemy pierwszy z odcinek naszego nowego cyklu: Siedleckie legendy. Jak wiadomo, w każdej kryje się ziarno prawdy… Dziś o pierwszym znanym z imienia mieszkańcu parafii – Marianusie Vizorusie.

puszcza80 lat przed narodzeniem Chrystusa południową Polskę porastały nieprzebyte knieje. Prasłowiańskie osiedla w okolicach Dunajca były rzadko rozsiane i obcy niezbyt często do nich zaglądali. W jednym z nich, na górze, na której dziś stoi kościół parafialny, mieszkało trzech braci. Jeden z nich, Marianus, lubił samotne wypady po jabłka i śliwki, które gęsto porastały zbocze góry. Z zebranych owoców przygotowywał napoje odurzające, po których nie bał się polowań na największe okoliczne niedźwiedzie.

Podczas jednego z takich wypadów Marianus usłyszał z dala tętent koni. Zanim zdążył schronić się w Psonakowym Ogrodzie, jak nazywano największe skupisko drzew owocowych w okolicy, poczuł, jak na jego szyi zaciska się pętla. Krótkie szarpnięcie i już Marianus wisi przytroczony do siodła jednego z jeźdźców. Próbuje się szarpać, potem prosić o litość, ale przybysze, wiozący ze sobą torby wypchane nadbałtyckimi bursztynami, porozumiewają się nieznanym Marianusowi narzeczem.

Chcąc nie chcąc, Marianus rozpoczyna z nimi podróż na południe. Nie jedzie już w siodle, a w pocie czoła, okryty jedynie kapotą zrobioną ze skórek wiewiórek, biegnie przywiązany za końmi. Z żalem mija widły Dunajca i Popradu, z trudem obchodzi, a właściwie obiega Tatry, ze łzami w oczach żegna ostatnie posągi Światowida, pod którymi wraz z braćmi tak często składał bogom ofiary z miodu i piwa (które nocą, po kryjomu, sam wypijał).

Po kilkunastu tygodniach wędrówki przez puszcze i góry krajobraz się zmienia. Wreszcie widać otwarte przestrzenie i drogi, jakich Marianus jeszcze nie widział – ubite, równo wyłożone kamieniem. Ponad nimi płyną „powietrzne rzeki”, jak słowiański więzień nazwał akwedukty. Z dala widzi też piętrzące się na siedmiu wzgórzach miasto. – Roma – mówi jeden z jeźdźców, wskazując ręką na widoczne z dali zabudowania.

W Rzymie Marianus trafia na targ niewolników. Na Forum Romanum kupuje go wielki rzymianin z czerwonym nosem. Jak się okaże, zatrudni Marianusa w swej winnicy. Jak dzielny Słowianian poradzi sobie z tym wyzwaniem? O tym w kolejnym odcinku Siedleckich legend.

Advertisements

Działania

Information

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: